Slide 1Slide 2Slide 3
JAM CAŁA JEST TEATREM'25 LAT'TEATR JEST CAŁĄ MNĄ

Miniatury poetyckie

PORZĄDKI

Posprzątałam wszystkie złe chwile

Oczyściłam duszę

Pozamiatałam dokładnie myśli

Skąpałam ciało

W różanych marzeniach

Z domieszką lawendy

W ogrodzie mym

Znów pięknie

Dla kogo?

DLA SIEBIE

 

NOCĄ

Widziałam anioła

Pięknego anioła

Przyniósł mi różę

Czerwoną na dłoni

 

Niebieski

Nieśmiertelny

Nieziemski

 

Aniele

Stróżu mój

Potrzymaj za rękę

Przytul prosze

 

MIĘDZY NAMI KOBIETAMI

Powycierać ślady po człowieku

Gdy ten jeszcze żyje

Jakie to przykre

Małostkowe

Pamięci nie zatrzesz

Ni gumką

Ni korektorem

Głowie swej  nie zakażesz

Zakazać możesz w swej sile

Obcemu  człowiekowi

MIĘDZY NAMI KOBIETAMI

 

ŚWIAT SIĘ POMYLIŁ

W wiedzy i niewiedzy

W prawdzie i kłamstwie

W smutku i radości

Świat mnie namaścił

Raz unosząc ponad stan

Raz deptając bezlitośnie

A może świat się pomylił

W pogardzie i nienawiści

Odszukał zły  adres

Bo  we mnie

Słońce i marzenia

Dobroć i pragnienia

Bo we mnie

Po prostu

JA

CZERWONY I NIEBIESKI

Chwilami

Unoszę się w marzeniach

Przechadzam ogrodami znad Nilu

Czuję, Jestem, Dotykam

A potem…

Natychmiast  wracam

Na każdą swą zmarszczkę

Każdy skurcz

Przeżyty rok

Doświadczenie

Odrzucenie

Czerwony i Niebieski

Ogień i woda

Plus i minus

Nieskończoność

Nie-Skończoność

 

U ZACHODU SŁOŃCA

Pytasz czy widziałam

W podróży naszej

Prawdziwe oblicze Twe

U zachodu słońca…

 

Widziałam wielokrotnie

Pojawiało się by

Natychmiast zniknąć

Jak wymazane słowo

Jak ulotna chwila

 

Z mrugnięciem oczu

Z drżeniem warg

Z kresem dnia

 

Kogo się lękasz

Siebie bezbronnego

Czy osnutą rumieńa wstydem

Mnie

BILET

Kup dla mnie

Bilet w jedną

Stronę

Tam… Daleko

Skąd

Żadna myśl

Cię nie dosięgnie

Żadne pragnienie

Nie dotknie

Żadna  łza

Na Ciebie nie spłynie

ZRÓB TO

 

PRAGNIENIE

Pragnąć Czegoś

Czego się bardzo

Boi

Bać się Czegoś

Co  tak się 

Pragnie

Siła to czy

Słabość

Dowiem się?


OSUSZONA PORANNYM  WIATREM

Przeniknięta wspomnieniami

Uwikłana w samą siebie

Osaczona ludzkim  cierpieniem

Utkana w marzenia

Z garścią bólu

Z trzema pięknych chwil

Obmywam  swe ciało

Wiarą, nadzieją, ciepłem

 

Czysta

Osuszona porannym wiatrem

Mówię do Siebie

Jest dobrze

Tak być musi

Tak musi być

I'm fine

ŚWIATŁO ŻYCIA

Nie pozwolę Ci  zgasnąć

Nie pozwolę przestać świecić

Tylko we mnie ale

Musisz  i Będziesz Trwać

Na kroplę duszy

Na łyk wiary w Człowieka

Na mój słony oddech

Odrobinę miłości czystej

I niespełnionej

BĘDZIESZ

ZAWSZE I NA ZAWSZE

 

ŚCIERWOTAKA

Wyszydzona

Wyproszona

Ułomna

Upadam do Twych nóg Panie

Z czarną  postacią w oczach

Pchającą  mnie

O trzeciej nad ranem

W  niebyt

W  niejaźń

W ciemność

Tej krytycznej

Prawie bezsennej nocy

 

Umierałam ze strachu  o Ciebie

Chciałaś?- Nie

Planowałaś?- Tym bardziej

Kłamałaś?

Tylko Ty Panie

Wiesz że nie

 

Serce nie pozwalało

Rozum naciskał

I co teraz?

Żyjesz?

ŚCIERWOTAKA, ŚCIERWOTAKA

ŚCIERWOTAKA!!!

SZACHOWNICA

Widzisz Królowo

Wypadłaś z tej gry

Stałaś się

Zwykłym pionkiem

Przegrałaś walkę

O dziś o jutro

Na  tej magicznej

Szachownicy życia

Kto Cię chce strącić

Ona czy On

A może obydwoje

Hetman czy Wieża

Starsza czy Młodszy

Czarna  czy Czarny

Dwuchodówka…

Czterochodówka…

…….

Proszę PRZESTAŃCIE

Nie potrącajcie mnie, Boli

Sama zeskocze

Zugzwang

….

A kolejna łza niespełnienia

Spłynęła po białym  policzku

Jej metafizycznej twarzy

 WĘDRÓWKA

Podróżujesz po mym życiu

Jak  niespełniony wędrowiec

Raz niszcząc bezlitośnie

Raz wynosząc

Na piedestał pragnień

 

Zagubiony

Zamyślony

 

Pojawiasz się w mych myślach

Jak bóg marzeń sennych

 Jak Morfeusz

Przybierając  wielość twarzy

Chcąc i nie chcą jednocześnie

 

Zagubiony

Zamyslony

 

W mej głowie szum  

W mej głowie bunt

W mej głowie krzyk

 

Zagubiona

Zamyślona

 

z-NIE-WOLE-NIE

Ej TY!

Cnotliwa dziwko

Na czerwonym łożu

Dlaczego płaczesz?

Ej TY!

Niespełniona kochanko

Dlaczego drżysz

Zwinięta w kłębek

Bezsilności

Lafiryndo

Suko jedna

Miłości ma

Dziś odchodzę

Zamykam drzwi

A TY?

Śpij Kochanie

Śnij

RÓŻA

Różo pędzona wiatrem chwili

Nie zatrzymuj się

W pół drogi

Łap wszystkimi zmysłami

Ogarniaj całą sobą

Wąchaj ten piękny świat

Bo nie czas na tęsknoty

Nie moment  na zwątpienia

Na przegraną

Na kres

Boś spełnieniem piękna

Boś opoką dobra

Boś zmysłowością swą

Dlatego proszę

Żyj

Całą sobą

ŻYJ

OCZY

Otwierasz oczy szeroko zamknięte

Sprawiasz  by wreszcie mocno otwarte

Dźwigasz  opadnięte  brwi

Ty czci godna

Wiary godna

Słowa godna

Wreszcie otwierasz

Unosisz piękno swe ponad brzydotę

Wzbijasz  się myślą ponad swą nicość

Połykasz wylane łzy

Ty czci godna

Wiary godna

Słowa godna

Otwierasz kolejne  drzwi

W PUSTYM DOMU

W pustym domu demony grasują

W domu pustym anioły śpią

Ludzkie wraki obdarte z godności

Plączą się z kąta w kąt

I tylko myśli wszędzie tu pełno

Z każdego kąta wygląda ból

W pustym domu żyć mi wypadło

Przepraszam – chcę uciec stąd

KOLACJA ZE ŚNIADANIEM

Zaproś mnie na kolacje

Daj zostać na śniadanie

Bo przecież  tak spragnieni

W marzeniach  nespełnieni

Sobą onieśmieleni

A ja w zamian za to ?

Zapale  dla Ciebie  świece

W gorset wepnę różę

Namiętnością  Cię otulę

Miłością nakrmię  na dłużej

A Ty w zamian za to ?

Bogiem mym się staniesz

Na zawsze dasz  spełnienie

Dasz sycić się przez lata

Kolacją i śniadaniem

LUSTRO

Zostawię sobie serce

Zatrzymam dusze

Zawładnę wszystkim co wiem

A co oddam?

To czego nie zaznałam

Czego nie dotknęłam

Co z tej drugiej

Nie mojej strony

 RÓŻA I MAŁY KSIĄZE

I cóż Piękna Róża

Usychasz już

W tęsknocie

W oczekiwaniu

Niespełnieniu

I nikt Cię nie uchroni

Nikt nie utuli

Nikt nie zamknie w ciepłej dłoni

Jak wiarę, jak hostie

Twój Mały Książę nie przyjdzie

On tylko między stronami

Między wersami

On jest  marą

On Snem

PODRÓŻ  DO NIEBA

Opowiedzmy  siebie słowem

Dotknijmy ciałem

Otulmy sercem

Wzbijmy się wysoko

Dla szczęścia

Do nieba

Zrzućmy kajdany

Rozerwijmy  niemoc

Bo jesteśmy stęsknieni

Bo rozedrgani

Z  tęsknoty siebie

Wysuszeni

Bądźmy dziś

Bo jutro niełaskawe

Jutro ból i cierpienie

Samotność i nicość

Bo jutro…

Tak blisko!!!

 CHŁOPIEC  BRĄZOWOOKI

Patrz!

Mały chłopiec spogląda  na Ciebie

Brązowooki

Osamotniony

Walczący o dziś

Dlaczego?

Bo dziś jeszcze niewinny

Bo dziś…

A jutro???

Jutro stało się złem

Jutro zabolało

Za bardzo wdarło się

W jaźn i nie jaźń

W dzień i nie dzień

 Noc i nie noc

Chłopca brązowooki

 

Powiedz!

marzysz?

myślisz?

pragniesz?

Chłopcze brązowooki?

Powiedz choć raz

 

PREZENT

W świętości

W ciszy

W  uniesieniu chwilą

Odbieram mistykę zapisanego słowa

Muskam stęsknionymi wargami

Ogarniam zamglonym  okiem

Nasycam się

Łaknę

Dotykam

PORT

Zacumuj w porcie moich marzeń

Rzuć kotwice na dziś, jutro

Na nie jeden zmierzch i świt

Choć nie  na zawsze

Bo o to prosić nie mogę

Tyle portów kusi swym pięknem

Tyle przystani  wszelakich czeka

By ukoić  Twe nadszarpnięte skrzydła

A mój?

Stęskniony, spragniony, bezpieczny

Lecz pewnie nie po Twej drodze

DLA MAŁGOSI

Anioł to czy wiedźma

Muza czy przekleństwo

Bogini czy……

Ona prosi o szczęście

Ona prosi o prawdę

Ona prosi o miłość

Zimno…

Wszędzie zimno

I tylko szczeniacka wiara

Gna gdzieś do przodu

Przed siebie

Gna

A tu…

ZIMNO

MASKI

Nosimy maski na sercu

Na twarzy

Na szczęście nie na duszy

Chodź, zdejmijmy

Zagrajmy choć raz

Nagą prawdę

W tym  naszym

Teatrze życia

ZABIERZ  MNIE

Zabierz mnie

Tam gdzie bezpieczna przystań

Dla Ciebie, dla mnie

Tam gdzie wolność, gdzie marzenia

Stają się spełnieniem

Gdzie nikt nie będzie pytał

Dlaczego

Gdzie uwierzymy sobie i w siebie

Gdzie przestaniemy bać się i  udawać

Tam, gdzie zegar  będzie bił

Tylko dla nas

Zabierz

 TEATRZE MÓJ

Teatrze mój
Graj we mnie graj

Daj być i trwać
Dawać i brać
Graj we mnie graj

Kochać i łajdaczyć
Nienawidzić i przebaczać
Graj we mnie graj

Bo jam Twoja żona
Kochanka zniewolona
Slużebnica uniżona
Tak więc…
Graj we mnie
GRAJ

KSIĘŻYCOWO

Wypalone słońce
Poszarpane ciało
Splamiona dusza
Kim jestem?
Pomiędzy
Świtem a zmierzchem
Marą a rąbkiem bieli
Myślą a brzegiem pucharu
Tęsknotą a pogardą
Kim?
Aniołem? Muzą? Saraswati?
Obłąkaniem? Szaleństwem? Ate?
A może chwilą
Której nikt nie dogoni

I tylko serce
Wiąż na mej dłoni
Błyszczy niezmiennie
Jak purpurowy zen

DROGA

Ruszam własną drogą
W przyszłość
Wiarę w SIEBIE
Bo jestem CZŁOWIEKIEM
Wiarę w Słońce
Pogodzona z ciałem
Duszą
Słabością i siłą
Dniem i nocą
Z uniesioną głową
Ze spełnieniem dobra
Z ogromem pomocnej dłoni
Z wielością uśmiechu
RUSZAM
Bez szyderców, kpiarzy
Przegranych
Upadłych i osaczonych
Bez Nich
Bo nie po drodze już

GĄBKA

Pływała po morzu
Miękka, ciepła, miła
Ktoś do ucha opowiadał
Żalił się jej
A ona nasiąkała
Rok… dwa…trzy
Stresem
Bólem
Wykorzystywaniem
Niedoskonałością ciała
I czarną dziurą też
Wchłaniała
Nabierała
Mokła do łez
Aż z ciężaru życia
ZATONĘŁA

EGO-ISTKA

Z uśmiechem na twarzy
Z sercem na dłoni
Z wiarą w człowieka
Szła przez życie Ego-Istka
Oddała niewinność
Białemu Bzu
Emocje
Fioletowemu Łubinowi
Dusze
Czerwonemu Tulipanowi
Nie myśląc o swym Ego

Głupia Istka nie egoistka
Została w końcu sama

ZAPACH

W nicości chwili
W bezkresie nocy
Gubię czasami swą twarz
Siebie
Piękną, wrażliwą, zmysłową
Ciepłą
Kto wtedy przy mnie
Z zapachem skroni
Powiewem myśli
Bezkresem oczu
By wyrwać
Z objęć czarnego władcy
Barbarzyńcy ludzkiego istnienia
Powrócić do żywych
Kto?

DOM

Gdy pozwolisz Panie
Zbudować dom
Dom pełen słońca
Postawie w nim
Mnóstwo kwiatów
Na półkach poukładam
Tylko radosne chwile
I magiczne wspomnienia
W oknach zawieszę
Nadzieję, uśmiech i marzenia
Usiądę na podłodze
Pogłaszcze kota
I będę czekała na
Strudzonego wędrowca

GRA W KOŚCI

Kości zostały rzucone

Jeden- Cieszę się ze jesteś
Dwa- Potrzebuje Twej pomocy
Trzy- Mam zły dzień
Cztery- Dziś nie ma mnie dla Ciebie
Pięć- Powiedziałaś za dużo, dosyć
Sześć- Chciałam tylko rozmawiać

On- wyrzucił pięć
Ona- sześć
W tej grze
Grze o słowo
Przegrali obydwoje
Ona i On

A nie chcieli spłoszyć chwili
Porozrzucane zostały kości

Ona- pozbierała z pietyzmem
Obmyła myśli
Zapaliła świece
Nakryła do stołu
Ubrała odświętną suknię
I czekała

A On?…

RZEKA

Rzeko, wierna rzeko
Przyjaciółko ma
Zabrałaś już wszystkie me łzy
Osuszyłaś ciało, tęsknoty
Czego jeszcze pragniesz, oczekujesz

Falo, ciepła falo
Przeszyłaś mą duszę
Dotarłaś do najskrytszych zakamarków
Daj więc schronienie przed dziś, jutro
Przygarnij, ucisz , ukołysz

Popłyńmy razem w świat
Szczęścia, miłości, spełnienia
Bez bólu, słabości i ciszy która zabija
Bez wspomnień, żalu i myśli
W bezkres

TAK MAŁO

Tak mało o Sobie i Tobie wiem
A myślałam ze wszystko
Tak mało znam
A sądziłam że bardzo
Zamykamy swój świat, swe drogi
W milionach poplątanych myśli, marzeń, pragnień
Niespełnionych nadziei, nieuleczonych ran, tęsknot
Zawaluowani, otuleni mgłą swego wewnętrznego ja
Powleczeni w skorupę chcenia i niechcenia
Prawdy i fałszu, wiary i niewiary
Przelewamy się przez życie
Jak fatamorgana wydarta z pościeli

NAMAZANI

Namazani sobą, oddechem, myślą
Czy potrafią kiedyś inaczej?
Co więc gdy przyjdzie czas?
Gdzie i kiedy?
Namazani, naznaczeni

Gdy nie dla siebie choć tego potrzebują
Gdy nie dla siebie choć nie potrzebują nic
Dla kogo, gdy będzie potrzebował
Dla kogo, gdy nie będzie potrzebował nic
Namazani, naznaczeni

Z makiem na życia łące
Z kosmiczną wibracją
Z jedną duszą
Wyruszą w daleki czas
Namazani, naznaczeni

By może znów po tamtej stronie
Po tamtej stronie może znów
POWRÓCIĆ

JAŁMUŻNA

Nie proś o jałmużnę słów
O daninę myśli
Nie bądź żebrakiem
Bo Cię poniżą
Zniszczą, zdeptają
Obedrą z godności i czci
Rozszarpią Ci wnętrze
Zostaniesz naga
Ze wstydem, poniżeniem
Z podziurawioną duszą
Z pustką

Sama

TANGO

Wystarczy Proszę Pana
Nie ze mną już
Kolejne tango zatańczę sama
Nie proszę o nic
W mym głosie
Nie ma wibracji
W myślach
Nie ma osaczenia

Przepraszam Proszę Pana

Maestro! Graj!

A ja zatańczę, zatańczę
Do utraty tchu
Do extazy
I tak…
Do rana

zaKAZANE

Stąpamy po ścieżkach życia
Po chwilach, myślach, wspomnieniach
Po ogrodzie pełnym marzeń
A w nim
ZAKAZANE
Bo nie dla Ciebie
Nie ten czas
Bo nie ten ogród
TAK WIĘC

Gdzie moja łąka
Miejsce na ziemi
Prawdziwe spełnienie
Gdzie spokój
GDZIE

Nie każcie mi proszę
Iść przez życie bez siebie
Bez szczęścia, bez wiary
NIE KAŻCIE

Po drogi kres
Po horyzont

LITANIA

I oto stoi z tęsknotą w oczach , przed Twym obliczem , służebnica Twa
Z litanią w duszy, z pragnieniem w zmysłach, w marzeniach i snach
Wołając

Naucz mnie PANI nie niszczyć ciszy
nie budzić licha, nie płoszyć dnia
By czuć smak życia , by zawsze trwać
Naucz mnie…NAUCZ

Pozwól mi proszę iść tam gdzie piękno
tam gdzie spełnienie, wierności smak
w czystej extazie, w ulotnej chwili, w jasności tak
Pozwól mi POZWÓL

Zostaw mi proszę te stany magiczne
myśli w bezkresie w świętości słów
Oddech, powietrze, łąkę nadziei
w tych nowych, odrodzonych dniach
ZOSTAW

Zabierz, jak możesz, sprzed mego progu
czerwonej dziwki obrzydły smak
stany nicości, stany zwątpienia
ZABIERZ

Lecz jeśli uznasz, żem słaba jak mgła
żem żebrak, żem grzeszna , nikczemna i zła
Daj siły wyrwać ze szponów szatana
karła, szydercy, oprawcy i kata
O…PANI

UKŁAD MENDELEJEWA

Przezroczystość i klarowność
Piękno i czerwień
Fluory, endoxy, adrimedy,
Ciche zabijanie

Pozorny spokój, tylko galopada myśli
I niby wszystko jest dobrze
Niby nic złego
A jednak
Na wieszaku, z kroplą życia
Mała Lalka z barwnym wnętrzem
Pełna wiary w dziś i jutro
W oczach mgła
W oczach….

A ta czerwień w świetlistej drodze?
Jakiej głupia Ty drodze?
W drodze do…
Kpisz chyba

By jak mak na życia łące
By zmysłowo
Blisko
Ciepło

Tam w oddali
Roześmiany tłum
Szczęśliwych marionetek
Do granic nieskończoności

Ona liżąc rany
Uśmiecha się

NIEPEWNOŚĆ

Świat rzeczywisty miesza się z nierzeczywistym
Dookoła tyle skojarzeń… obrazów…
które tak mocno wabią jaźń
A zwłaszcza SYMBOLI, utkwionych w świadomości i pod..
W duszy, ciele, zmysłach, umyśle
Niby tak bliskich, widzianych oczyma niedawnych
wspomnień…marzeń…wyobraźni
Chciałoby się rzec, w zasięgu mej ciepłej, mocno wyciągniętej kobiecej dłoni
Dotykam…muskam gorącymi, choć osuszonymi życiem ustami
prosząc nawilż, daj łyk wody życia
Pieszczę w extazie, szczęściu, uniesieniu

A jednak…
NIEPEWNOŚĆ
I zimny chłód myśli
To na pewno nie TU, to na pewno TAM
TAK, na pewno, na pewno
A JA??? Tak mało już…..tak mało. Wiem to
Tak więc
NIEPEWNOŚĆ

ZMYSŁOWE PŁATKI RÓŻ

Ten unoszący się zapach
te misterne ogniki świec
to otulające mnie ciepło wody, te platki…
Te mysli,…tak … mysli
marzenia…tęsknoty.pragnienia
A przeciez to nic nadzwyczajnego
Ktoś powie
Głupia- to zwykła kąpiel

A jednak… tak bardzo chcę
w zwykłości czuć niezwykłość
w normalności, cudną nienormalność
w codzienności, niecodzienność
przeciętności nieprzeciętność
tak bardzo…bardzo…bardzo

Ehhh chyba woda wystygła
czas wracać do rzeczywistości
Szarej rzeczywistości

OVERTURE BY MUSE

Ujrzałam smutne oczy
A Overture by Muse
Brzmi
Kim jesteśmy?
Gdzie jesteśmy?
Kiedy jesteśmy?
Dlaczego jesteśmy?
A TY?
Nie potrafisz
Ani wybaczyć
Ani zapomnieć

Xxx

Kiedy wczorajszej nocy
Orfeusz- Bóg marzeń sennych
Nie chciał utulić mnie do snu
Zrozumiałam że
Tak bardzo mi żal
Zamkniętego w kryształowej szkatule
Niewidzialnego atramentu
Tak tęsknię do szalonej Onej
Stworzonej w Twej wyobraźni
Tak mi brak
Pudełka nicości
Pewnie zgubiłeś doń kluczyk
Bądź w przypływie żalu lub rozpaczy
Roztrzaskałeś na kawałki
A może utopiłeś w morzu łez

Pozwól odnaleźć
Będę czekała
Może warto

Xxx

Kukła
Stara lalka
Rzucona w kąt
Brzydka
Nikomu nie potrzebna
Dla niej
Nie ma już miejsca
Na miłość
Ani na scenie
Ani w życiu

Xxx

Duszo moja
Targana emocją
I namiętnością chwili
Spoufaliłaś się
Z królową nocy
A co mój Anioł na to?
Odwrócił głowę
I milczy

Xxx

Powiedz
Kim jestem?
Wiem
Czasem Ofelią
Czasem Gają
Czasem…

A może to
Nie ten czas
Nie to miejsce
Nie to spotkanie

Czekam więc
Na następny
Dzień

TEATR

Teatr to
Przestrzeń, zmysły, światło
Teatr to JA
A kiedy już nie będzie mnie?
Zostanie tylko
TEATR DUSZ

STRACH

Porozrzucałam
Klocki swojego życia
Rozburzyłam wszystko
I…cisza
I…ból
I…niepewność
I…strach

A sen
Jest chyba
Nie z mojej bajki

GDYBY TAK

A gdyby tak zobaczyć coś
Czego nie widać
Usłyszeć coś czego nie słychać
Dotknąć czegoś niewyczuwalnego
A gdyby tak
Poruszyć morza i lądy
Otworzyć serca i umysły
A gdyby
Eh…
Gdyby tak

JESTEM

Jestem jak mgła
Jestem jak sen
Jestem jak marzenia
Jestem jak wspomnienie

Ale czy na pewno
JESTEM?

<< wstecz